Rowerem po mieście…

Od kilku lat staram się w lecie poruszać się po mieście na rowerze. Swego czasu na rowerze jeździłam na uczelnię a potem codziennie do pracy. Rower nie tylko oszczędzał mój czas ale także koi łból mięśni i pleców po całym dniu w pozycji siedzącej. Dwa lata temu sprawiłam sobie nawet nowy  piękny czerwony rower. Przez pierwszy sezon z powodu bolesnej kontuzji kręgosłupa niestety rower straszył w domu. W drugim sezonie używałam go już częściej. W tym roku postanowiłam jeździć codziennie. Zastanawiam się jednak czy warto… jeżdżenie po Poznaniu to żadna przyjemność. Dlaczego?

Po pierwsze brakuje ścieżek rowerowych a jeśli już są kończą się nagle i dziwacznie niczym słynne wiadukty wybudowane na środku pola. Przykładowo, pomiędzy rondem Jeziorańskiego a ulicą Bukowską znajduje się piękna trasa, usytuowana blisko torowiska, wśród drzew z dala od chodnika. Kończy się jednak na przystanku tramwajowym…

Po drugie, nawiązując do opisanej wcześniej ścieżki, piesi zawłaszczają sobie ścieżki. Zjawisko to jest nagminne, paradoksalnie szczególnie w miejscach w których równolegle do ścieżki rowerowej biegnie chodnik. Jest to bardzo irytujące zwłaszcza że kiedy rowerzysta jedzie chodnikiem piesi głośno wyrażają swoją dezaprobatę.

Po trzecie, ścieżek rowerowych brakuje a jazda po ulicy i chodnikach do bezpiecznych nie należy. Kierowcy nie uważają na rowerzystów a rowerzyści na kierowców (o czym w następnym punkcie). Na chodnikach natomiast nietrudno o zderzenie z pieszym, zwłaszcza jeśli chodnik jest wąski a na dodatek jego większa część zajęta jest przez samochody. Muszę kupić wreszcie kask.

Po czwarte rowerzyści sami sobie szkodzą. Lista Naszych wykroczeń jest długa. Nie respektujemy przepisów – czerwone światło na ulicy czy na przejściu dla pieszych wydaje się nas nieobowiązywać. Nie respektujemy praw pieszych – po chodnikach jeździmy nieuważnie, nie zsiadamy z rowerów na przejściach dla pieszych. Nie respektujemy praw kierowców – przeciskamy się między samochodami, czasami bardzo nieuważnie i wykonując ryzykowne manewry.

Po piąte – rowerów nie ma gdzie bezpiecznie parkować. Problemem jest nie tylko to czy zastaniemy rower tam gdzie go zostawiliśmy ale też to gdzie go przypiąć…

Szerokiej drogi!

Advertisements

One Comment Add yours

  1. Dziwnograj pisze:

    To polecam przeprowadzke do Wrocławia 🙂 ścieżek jest bardzo dużo, a jeśli ich nie ma jest wyznaczony specjalny pas dla rowerów (zazwyczaj prowadzący pod prąd, tak aby rowerzysta mógł jechać w dwie strony nawet na jednokierunkowej), punktów na parkowanie jest mnóstwo, są stacje z rowerami miejskimi,a piesi są taka przyzwyczajeni do rowerzystów, że nawet z chodników potulnie się usuwają.
    Jedynym mankamentem jest fakt, że rowery lubią tu często znikać :<

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s